Lęk przed bliskością

Dodano: wt., 2018-07-03 12:31 , ostatnia zmiana: śr., 2018-07-04 10:00

 

Trzy lata temu na festiwalu filmowym w Wenecji stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Złoty Lew dla Najlepszego Filmu trafił wówczas nie do któregoś, z typowanych do nagrody stałych bywalców imprezy, takich jak Sokurow, Skolimowski czy Egoyan, a do nieznanego nikomu debiutanta z Wenezueli - w dodatku bez filmowego wykształcenia. Statuetkę zgarnął wówczas Lorenzo Vigas, reżyser filmu „Z daleka”, który pokażemy Wam w najbliższą niedzielę.

Film Vigasa to historia nietypowej relacji chłopaka z ulicy i starszego, samotnego mężczyzny, którzy stanowią swoje przeciwieństwo. Młody Elder i dojrzały Armando na przemian zbliżają się i oddalają od siebie pod wpływem swoich impulsów i wewnętrznych blokad. Dość popularny w queerowym kinie temat męskiej prostytucji pokazany tu został w niejednoznaczny, wielowarstwowy sposób, sprawiając, że „Z daleka” to film z pogranicza romansu i psychologicznego kryminału. 

 

Z daleka

 

Fascynuje mnie wiedza, pozyskiwanie i poszerzanie własnej wiedzy. A do tego sam człowiek wciąż pozostaje zagadką. Z czego my tam w środku jesteśmy dokładnie zrobieni, jak połączeni… - mówił w rozmowie dla Stopklatki reżyser, z wykształcenia... biolog molekularny. Gdy skończyłem studia, poczułem potrzebę opowiadania historii, tworzenia różnych opowieści. Kino okazało się w moim przypadku najlepszym medium dla urzeczywistnienia tego pragnienia. Nie skończyłem szkoły filmowej, zajmowałem się amatorsko kinem z przyjaciółmi od 15 roku życia. Jestem samoukiem. Uważam też, że wszelkie szkoły czy akademie artystyczne nie są koniecznością jeśli chcesz zająć się sztuką – czy to malarstwem czy kinem. To w tobie musi być pasja, musi być chęć tworzenia.

Chociaż Wenezuelczyk przyznaje, że jego film jest uniwersalną opowieścią o lęku przed bliskością, zdecydował się przedstawić ją na przykładzie skomplikowanej i intensywnej, homoseksualnej relacji. W krajach latynoamerykańskich wciąż jest mnóstwo uprzedzeń względem związków homoseksualnych, w wielu państwach – w tym też w dużej mierze w Wenezueli i Meksyku – mamy do czynienia z "maczystowskim" kultem męskości. Homoseksualizm nie jest w pełni akceptowany, jest traktowany przez spory segment społeczeństwa jako upośledzenie. Chciałem wskazać palcem na tę kwestię. Wierzę, że sztuka może prowokować dyskusje – taki był też mój cel. Oczekuję takiej rozmowy przede wszystkim w Wenezueli, czuję, że jest tam potrzebna.

Cały wywiad z reżyserem przeczytacie tutaj.

 

Aktualności

W drodze do równości

Nasza premiera sierpnia, czyli nowy miniserial PROUD, to połączenie poruszającego dramatu z dobrą lekcją historii. Pierwszy odcinek przeniesie nas do 1981 roku, który był we [...]

Jak Romeo i Julia

„Małżeństwo” to prawdopodobnie pierwszy film z Kosowa, który tak otwarcie opowiada o miłości dwóch mężczyzn. Jak mówi reżyserka, trudna sytuacja osób homoseksualnych w jej kraju [...]

Zmiany i ich konsekwencje

Już w najbliższą niedzielę pokażemy Wam coś, co ucieszy szczególnie miłośników prawdziwych, życiowych historii. Nominowany do Queerowej Palmy i nagrody dla Najlepszego Dokumentu w [...]