Śmierć mistrza

Pasolini

 

W najbliższą niedzielę na Outfilmie pojawi się film przedstawiający ostatnie chwile jednego z najbardziej kontrowersyjnych twórców w historii kina. "Pasolini" z popisową rolą Willema Dafoe to jednak nie typowa biografia, o czym świadczyć może samo nazwisko reżysera, który postanowił zmierzyć się z tak wielką postacią. Abel Ferrara uchodzi bowiem za dość kontrowersyjnego, bezkompromisowego filmowca, który ma na swoim koncie kilkadziesiąt, bardzo zróżnicowanych tytułów, od horrorów i filmów science fiction po mroczne dramaty. Jednym z najbardziej znanych jest pamiętny "Zły porucznik" z Harvey'em Keitelem w roli zepsutego policjanta, który poszukuje odkupienia. 

Tak Ferrara wypowiadał się na temat Pasoliniego i motywacji do stworzenia jego filmowego portretu w rozmowie z Piotrem Czerkawskim.

"Pasolini był reżyserem, eseistą i poetą, ale przede wszystkim aktywistą politycznym. Z dzisiejszej perspektywy może trudno w to uwierzyć, ale polityka prowokowała u niego autentyczną namiętność, była jednocześnie przestrzenią intelektualnej refleksji i żarliwego działania. Dla mnie, chłopaka, który dorastał w burzliwych, naznaczonych młodzieżowym buntem latach sześćdziesiątych, taka postawa od początku wydawała się bardzo atrakcyjna. Wiele osób mówi, że potrafiłaby zginąć za swoje ideały. Najczęściej to jednak czcze przechwałki. Pasolini natomiast dowiódł, że jest w stanie dokonać tego naprawdę. Jeśli taka postać nie wzbudza szacunku, kto inny mógłby na niego zasłużyć?"

Przypomnijmy, że słynny reżyser zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. "Pasolini" Ferrary opowiada opowiada o jego ostatnich chwilach, które spędził w towarzystwie młodego chłopaka do wynajęcia.

 

Źródło: materiały dystrybutora