Chłopak z ekranu /
Bwoy

Kłopot z odtwarzaniem

Sprawdź połączenie z internetem i spróbuj ponownie.

Zobacz wskazówki i pomoc

Zainstaluj Adobe Flash

Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.

Kliknij aby pobrać

Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.

Chłopak z ekranu /
Bwoy

Ocena: 3.4 / 5 (57 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   kameralny, pełen intensywnych emocji obraz internetowego romansu
  •   świetna rola Anthony'ego Rappa (Rent, Star Trek: Discovery)
  •   oryginalny i zaskakujący scenariusz

Opis

Brad (w tej roli Anthony Rapp, znany m.in. z RENT i Star Trek: Discovery) szuka nowych znajomości przez internet. Pewnego dnia zaczyna rozmawiać z młodym, przystojnym chłopakiem z Jamajki. Bardzo szybko angażuje się w internetowy romans, który staje się jego obsesją.

Kameralny portret mężczyzny, który próbuje wyleczyć się z samotności dzięki poznanemu w internecie chłopakowi. Wirtualny związek przyniesie mu jednak nieprzewidziane konsekwencje. W głównej roli występuje znany z filmu RENT, wyoutowany od wielu lat Anthony Rapp, który ostatnio wcielił się w postać pierwszego otwartego geja w najnowszej odsłonie serialu Star Trek.

"Głęboko wrażliwe spojrzenie na miłość, poczucie straty i samotność." Los Angeles Times

"Film, który najpełniej przedstawia uczucie towarzyszące randkowaniu przez internet." The Film Stage

Obrazki

Komentarze

Przewidywalny.Dzięki postępowi technologicznemu -geje na całym świecie mogą sie już oszukiwać w sposób ultranowoczesny.Tutaj dla osłody niewinne dzieci w tle.

Napiszę, żeby zrównoważyć niepochlebne opinie :)

mi się film bardzo podobał, nie przewidywałem zakończenia, historia mnie zaciekawiała (i też martwiła - temat randek przez neta jest nam wspólny + problem randkowania im jesteś starszy).

Więc ja polecam :)

Film przedstawia standardy chłopaków nie tylko z Jamajki, ale np. z Egiptu, Turcji, Maroka itd. Za każdym razem ten sam scenariusz. Kto doświadczył, ten wie, o co chodzi w filmie ;)

Film raczej ze średniej półki. Pozytywne że porusza dość rzadki temat powszechnego procederu który nie dotyczy tylko gejów. Szkoda, że problem ukazany tak jednowymiarowo. Znacznie lepszy jest "Ostatni Mecz" ukazujący poniekąd ten sam problem na Kubie.

...na kolana nie rzuca, ale wciąga. Powiedzenie łatwo kłamać, komuś kto przyjeżdża z daleka nabrało nowego blasku.
Niestety wielu z nas przekonało się o tym osobiście.