Dźwięki ciszy /
Soundless Wind Chime

Dźwięki ciszy /
Soundless Wind Chime

Ocena: 3.9 / 5 (135 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Wzruszająca opowieść o stracie najbliższej osoby.
  •   Relacje międzykulturowe.
  •   Kino artystyczne.

Opis

DŹWIĘKI CISZY to film o stracie. Kiedy odchodzi ktoś najbliższy, pozostaje cisza, której brzmienie jest nie do zniesienia.

Ricky jest Chińczykiem. Pascal pochodzi ze Szwajcarii. Spotykają się w Hong Kongu, gdzie obaj są imigrantami. Ich wzajemna fascynacja podszyta jest obawą, czy nie łączy ich tylko wyobcowanie i lęk przed samotnością. Gdy Pascal ginie w wypadku, Ricky udaje się do Szwajcarii, by tam znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Nie spodziewa się jednak, że spotka mężczyznę, który wygląda zupełnie jak Pascal, lecz jest całkowicie innym człowiekiem.

Ten debiut młodego chińskiego reżysera został wybrany do sekcji Forum na Berlinale 2009. Otrzymał także specjalne wyróżnienie na festiwalu filmów LGBT w Turynie.

Zdjęcia

Komentarze

Swietny material calkowicie zmarnowany przez niczym nie uzasadnione dluzyzny. Wielka szkoda!

Film o stracie - jazda bez trzymanki.

Ten film wymaga odpowiedniego nastawienia, wtedy to jest naprawdę jazda. Ja to oglądałem sam w domu, w środku nocy na dużym ekranie, tydzień po zerwaniu... "Dźwięki ciszy" wystrzeliły mnie na orbitę... Skończyło się na szlochach :-)

Nie dla wszystkich, ale polecam, bo to rzadki przypadek pojechanego filmu o stracie ukochanego. Zwiastun dobrze oddaje klimat tego filmu.

Z Azji...

Uwielbiam takie azjatyckie "dłużyzny"... Piękny i do wielokrotnego przeżywania...

POlecam

Bo życie tak szybko płynie znam to z własnej autopsi,niewyobrażalny ból pustka,samotność.Zostało tylko zdjęcie i napis na nagrobku "Tak kochał życie i żyć mu niepozwolono".:(

film nie dla każdego

trudny film do oceny. Pierwsza połowa po prostu nudna. I to nie ze względu na ciszę i brak akcji, po prostu postawy bohaterów wydają się emocjonalnie nieautentyczne - etap tworzenia więzi w całkowitej pustce, coś nie halo. Autentyzm nadchodzi dopiero w drugiej połowie, choć też nie jest na tyle prawdziwy, aby móc się zaangażować. Niemniej jedna, końcowa scena tańca mnie urzekła, ale chyba za sprawą muzyki.

A ponadto, gdybym nie wyczytał, że jest to film chińskiego reżysera, dałbym sobie uciąć rękę, że jest wyreżyserowany przez Duńczyka, czy innego skandynawskiego reżysera, co akurat nie jest w moim słowiańskim guście :) Ale jeżeli ktoś lubi kino skandynawskie, to będzie zadowolony.

Dla mnie magiczny...

Tego filmu nie można oglądać z "marszu" ... dla mnie osobiście film urzekający... i choć faktycznie czasami gdzieś coś za długo trwa... to ten film trafił w dzień kiedy powinienem coś takiego zobaczyć... Jestem pod olbrzymim wrażeniem i czekam na kolejny dzień kiedy będę mógł go obejrzeć.

Czysty i piekny

No, naprawdę duże kino. Bardzo blisko Wong Kar Wai'a i Gusa van Santa. Broń Boże nie kopia - tylko bliskość twórcza! Jestem pod dużym, bardzo dużym wrażeniem. Uderzają takie drobne elementy , które pokazują bliskość ludzi - tak było w Happy together Wonga , tak jest też tutaj. To inne rzeczy tam i tu ale pozwalają widzowi wejść w intymność bohaterów niekoniecznie pokazując ich naprężone penisy. Naprawdę jestem pod wrażeniem. No i nie sposób nie zauważyć świetnej pracy operatorskiej, pasywnej acz ujmującej gry aktorskiej. Zdecydowanie dobrze wykorzystany czas!

Polecam na spokojny póżny wieczór.Film dość skomplikowany,ale warto obejrzeć.

Bardzo głęboko, prawie na dnie.

Porusza i zatrzymuje...na chwilę, dłuższą chwilę.I znów tęsknota za takim uczuciem...

Jest to mój ulubiony film z repertuaru Outfilmu. Bardzo piękny, elegancki, głęboki i oryginalny. Pragnęłabym obejrzec więcej filmów Kit Hunga w ramach Outfilmu.