La Mission /
La Mission

La Mission /
La Mission

Ocena: 4.3 / 5 (105 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Mocny temat: brutalny ojciec, który dowiaduje się, że jego syn jest homo.
  •   Wciągający, trzymający w napięciu.
  •   Nieoczekiwany hit kinowy w USA.

Opis

Che Rivera (Benjamin Bratt, „Pinero”, “Traffic”, “Prawo i bezprawie”) cieszy się szacunkiem w La Mission, latynoskiej dzielnicy San Francisco. Niedawno wyszedł z więzienia, pracuje jako kierowca autobusu, a w wolnym czasie rekonstruuje stare samochody, piękne krążowniki szos. Jego największą dumą jest syn Jesse (Jeremy Ray Valdez), którego samotnie wychowuje po śmierci żony. Kiedy odkrywa zdjęcia Jessiego w objęciach z innym chłopakiem, bije go i wyrzuca z domu. Jesse wpada w konflikt z lokalnym gangiem i jedyną osobą, która może mu pomóc jest jego ojciec.

Che zawsze był honorowy, wierzył w prawo pięści. Teraz musi zmierzyć się nie tylko z gangiem, ale i z samym sobą. Czy piękna sąsiadka Lena (Erika Alexander), która pracuje w schronisku dla ofiar przemocy, stanie po jego stronie?

Zdjęcia

Komentarze

dobry - taki amerykanski ale dobrze zrobiony, i mysle bardzo zblizony. wielu starszych facetow - ojcow ma takak sama mentalnosc u nas w Polsce. z drugiej strony przepiekna milosc ojca i syna. wystawiona na probe. swiat 45 latka heteryka, macho pokazany super. szkoda z e u na sni ema takich tatuskow... ludzie nie maja pasji... no i tatoo i latino gangsterka

Więcej takich filmów!

Ciekawa fabuła, dobrze dobrane postaci, fajna muzyka oraz zwroty akcji. Super.

fajny

dobry film, poruszajacy kilka spraw dajacych do myslenia no i moje ulubione SF-przywoluje wakacje tam:) jedynie szkoda, ze nie ma wiecej ujec z Castro;)

La Mission

Niezwykle ciekawy film, wciągająca akcja, dobrze nakręcony. Oglądnąłem od a do z za jednym razem. Trochę akcji trochę romantyzmu i sporo dialogów każdy znajdzie coś dla siebie. Na zimny wieczór do drinka film jak znalazł.

umiarkowany

no szału nie ma, bardzo umiarkowane dzieło. nic odkrywczego. powstało tyle lepszych, lepiej opowiedzianych tego typu historii. ta jest od poczatku do końca przewidywalna, jedzie na typowych zwrotach akcji i opiera się na banalnych, wręcz tanich chwytach, ujęciach. gra również mnie nie przekonuje. ale za to dość dobre zdjęcia i ścieżka dźwiękowa, zwłaszcza w końcowych napisach "Be Thankful For What You Got" w fajnym wykonie Andy Allo, najnowszej muzy Prince'a ;)
generalnie, mimo braku ogólnego zachwytu oglądało się dość przyjemnie, mimo że drugi raz nie sięgnąłbym po ten film ;)

Fantastyczny

Bezdyskusyjnie polecam. Bohater Benjamina Bratta fantastyczny, zupełnie inny niż np. w Miss agent. Sam aktor idealnie poprowadzony - to pewnie zaleta pracy z bratem.

polecam

dobrze zrobiony, bez banalnych ról i zbędnej golizny. Wg mnie jest w pierwszej 10 filmów na outfilmie.

przetlumaczcie jeszcze 'Gun Hill Road' i 'My Brother the Devil' a bede was kochal :D

Świetny film.....

polecam każdemu, a szczególnie wykupienie praw do emisji przez publiczną telewizję i wyemitowania go w niedzielę zamiast wiadomości o 19.30. Może dałoby to wielu do myslenia.....

Ma swój klimat...

...ale cóż w tym odkrywczego? Kolejny nasiąknięty "jedyną" prawdą płynącą z jakiejś starożytnej księgi "wierzący", któremu się wydaje, że jest jakaś "bozia", która nakazała robić to, czy robić tamto. Zero samodzielnego myślenia. Jedynie indoktrynacja i odtwarzanie pustych gestów miłości warunkowej, bo takiej, która kocha tylko wtedy, gdy kochany robi to, co mu się nakazuje. Inne postępowanie powoduje agresję i rzucanie klątw. Cóż się jednak nagle dzieje? Ów "bozia" przestaje być ważna i jednak chce się widzieć ponownie "marnotrawnego"? Jakoś trudno mi uwierzyć w taką przemianę.

Film nie podobał mi się ani trochę. Główny bohater nie kocha i nie szanuje ani swojego syna, ani kobiety, na której podobno mu zależy, a jego "nawrócenie" na samym końcu jest z d*** wzięte (podobnie zresztą jak wcześniejsza scena erotyczna) i kompletnie nierealistyczne. Nie mówiąc już, iż film powiela najgorsze stereotypy o Latynosach.