Nakręć ze mną porno /
Humpday

Nakręć ze mną porno /
Humpday

Ocena: 2.5 / 5 (77 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   pełen humoru i dystansu
  •   wiarygodni, sympatyczni bohaterowie
  •   błyskotliwe uwagi na temat seksu i homofobii

Opis

Dwóch 30-paroletnich kumpli z czasów college'u spotyka się po latach. Na mocno zakrapianej imprezie decydują się nakręcić razem porno na festiwal amatorskich filmów erotycznych. Wpadają na pomysł nagrania sceny... gejowskiego seksu. Następnego dnia obaj stwierdzają, że jest już za późno by się wycofać i zastanawiają się jak podejść do całkiem obcego im tematu. Przeszkodę stanowi ich orientacja, żona jednego z nich i pewne ważne, techniczne szczegóły...

Humpday to pełna dystansu i niezręcznych sytuacji, niezależna komedia o specyficznym zakładzie. Mimo absurdalnej, zdawałoby się, fabuły mocno przypomina dokument. Historia dwóch lekko brzuchatych, skłonnych do eksperymentów heteryków opowiedziana jest z humorem i wdziękiem. Ze świetnych dialogów między bohaterami wyłaniają się zaś błyskotliwe uwagi i prawdy na temat seksu, homofobii i męskości.  

Zdjęcia

Komentarze

Nudny i przefilozofowany

Cała historia przedstawiona w filmie wydaje się sztuczna i nienaturalna. Aktorzy dostosowali się do klimatu i również grają sztucznie i nienaturalnie. Humor który się w filie pojawia jest nieśmieszny, często wciskany na siłę. Aby całość była bardziej wartościowa, główny bohater cały czas przedstawia jakieś pseudo filozoficzne teorie, które powodują, że film dłuży się jeszcze bardziej. Pozycja głównie dla masochistów.

Moim zdaniem świetny

Nie rozumiem tych krytycznych komentarzy. Nie jest to głupia komedia (której by się spodziewać), ale dużo głębszy film przeplatany humorem, pełen ciekawych obserwacji na temat relacji w związku, w przyjaźni, dorastania i szukania swojej drogi. Moim zdaniem można z tego filmu wyciągnąć naprawdę bardzo dużo dla siebie.

Dobry film tylko zły tytuł

To jest inteligentny film tylko zupełnie nie o tym, co sugeruje tytuł. Tytułowe porno to tylko pretekst do wnikliwego spojrzenia na współczesnych hetero-facetów. W dodatku jest to spojrzenie kobiece (reżyserka jest kobietą).

Dla mnie najciekawsze jest to, jak główny bohater miota się pomiędzy presją by być "otwartym" i "tolerancyjnym" a własnymi uprzedzeniami i skrywanymi pragnieniami (jak wiadomo tylko niewielki odsetek mężczyzn to 100-procentowi heterycy).

Jego żona też jest ciekawie pokazana. Niby tacy dojrzali i kochający, a przecież ona mu bez przerwy robi jakieś jazdy, nieustannie kontroluje wywołując poczucie winy.

A w ogóle, jak się wczytać w Filmweb, to okazuje się, że grający główną rolę Mark Duplass oraz jego brat Jay to bardzo znane postaci w amerykańskim kinie niezależnym. Ostatnio np. wyprodukowali "Mandarynkę", też tu pokazywaną.

Podsumowując - porządne amerykańskie kino niezależne (typu Sundance Channel), jednak nie należy nastawiać się na erotykę czy prostą komedię jak sugeruje tytuł.

Kapitalny film.

Spotkanie w hotelu to idealna "instrukcja", jak można rozmawiać o relacjach, przyjaźni, bliskości, a nawet - o mój boru!;) - seksie pomiędzy facetami hetero; jak można to wszystko sobie okazywać; jak zdrowy i pożądany jest dystans do wielu spraw i reakcji; że to nie zabija, nie "zgeja" na wieczność, nie czyni żadnej krzywdy na ciele i umyśle;) ; że jeśli masz swoje wartości, rzeczy absolutnie ważne, którym jesteś wierny/a, to nikt i nic nie będzie tego w stanie zmienić. Obejrzenie tego filmu powinno być obowiązkowe dla wszystkich homofobów.
Amen:)

tragedia..

ktoś powyżej nie rozumie krytycznych komentarzy..a ja nie widzę w tym filmie niczego pozytywnego..a temat filmu nie najgorszy tylko zupełnie mnie nie przekonali oni główni bohaterowie ani cały film..nie polecam