Hawaii /
Hawaii

Hawaii /
Hawaii

Ocena: 4.0 / 5 (148 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Najnowszy film Marco Bergera, twórcy "Planu B", "Nieobecnego", czy "Wysokiego napięcia"
  •   Świetnie uchwycone zmysłowe napięcie między mężczyznami.
  •   W głównej roli Manuel Vignau (Bruno w "Planie B").

Opis

Martin i Eugenio byli przyjaciółmi w dzieciństwie, ale potem stracili ze sobą kontakt. Teraz spotykają się ponownie. Martin szuka dorywczej pracy na lato i Eugenio zatrudnia go do pomocy przy remoncie domu. Ich nowa relacja wychodzi daleko poza ramy dawnej przyjaźni.

„Hawaii” to najnowszy film argentyńskiego reżysera Marco Bergera („Plan B”, „Nieobecny”, „Wysokie napięcie: mężczyźni”), który słynie z wyjątkowej umiejętności ukazywania na ekranie męskiego pożądania. Reżyser świadomie rezygnuje z wartkiej akcji na rzecz niespiesznego budowania atmosfery erotycznego napięcia. Fabuła "Hawaii" nie jest rozbudowana, Marco Berger stawia natomiast na długie ujęcia mężczyzn zarówno podglądanych z oddali, jak i przedstawianych w zbliżeniach. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że w filmie występuje Manuel Vignau, który wcześniej zagrał Bruna w „Planie B”.

Obrazki

Komentarze

Podzielam zdanie kolegi "Rasputin",o tym ze film bardzo delikatny ,czy polecać? Nie jestem krytykiem byście polegali na mojej opinii ,moim zdaniem film dłużyzna i prawie niemy.
Czy naprawdę nie ma dobrych filmów LGB ,bo jak maja być takie filmy jak ten ,to ja się z tego wypisuje

co to jest?

o czym byl ten film ? Podobnych filmow widzialem juz kilka. Czy rezyserzy nie moga pojsc juz o krok dalej I nakrecic film o udanym, swiadowym i skomplikowanym zyciu w zwiazku???

flaki z olejem .....i tyle mało akcji mało seksu mało ludzi przez cały film filmie chyba sa pokazane 3 osoby .........deny klapa ...

ładne nudziarstwo

To kolejny film gejowski, który łudzi przez 2 godziny, nudny momentami jak diabli, mami obrazkami podniecających i właściwie promieniejących żądzą chłopaków... Oglądanie tego to rodzaj psychicznego onanizmu. JAk kto ma dobry komputer i może "popychać" ten film,żeby go skrócić do jakiś pół godziny to jeszcze... Irek K

Każdy film Marco Bergera warty jest wielokrotnego oglądania. Dotyczy to również "Hawaii".

znośny

Film ciągnie się strasznie gdy jesteśmy przekonani że dojdzie do zbliżenia aktorów to jesteśmy w totalnym błędzie gdy emocje sięgają zenitu jesteśmy od razu sprowadzani na ziemię no i banalne zakończenie pocałunek i koniec jak dla mnie średnio oczekiwałem więcej a Wy obejrzyjcie i sami oceńcie.

Chciałem chyba trochę więcej…

Po „Planie B” chciałem chyba trochę więcej. Było dużo ze znanego klimatu: wolna, wręcz leniwa jak letnie, niedzielne popołudnie akcja, długie ujęcia, dużo ciszy przerywanej tylko delikatnymi odgłosami natury, szumem wiatru i śpiewem ptaków, oszczędna, klasyczna muzyka. Bo to są wakacje, ale nie w kurorcie z drinkami z kolorowymi parasolkami, ale w starym domu wujostwa, gdzieś w małym miasteczku pod Buenos Aires i nie polegają one na nic nie robieniu i nudzeniu się. I dobrze nawet to się ogląda, ale… są momenty, że to nie klei się. Wzajemne chłopaków podglądanie, obserwowanie, poklepywanie, prowokowanie najdrobniejszego choć dotyku, niby przypadkowego, na trzeźwo i po większej ilości wina są jakieś nieporadne, że to wręcz czasami wygląda na drewniane aktorstwo i nieporadność reżysera.

I zakończenie, które można różnie interpretować - z happy endem, ale czy to na jawie czy tylko w marzeniach?

Z sentymentu do „Planu B” nie odejmę gwiazdki i będę czekał na następny film.

gdyby tak wycieli z 20-25 minut ....

to by było ok. pomysł w miarę ciekawy to narastające napięcie i zimny kubeł gdy wydaje się że coś już będzie jest dużym plusem filmu...to napięcie między aktorami jest odczuwalne dla widza....jak dla mnie mogliby wyciąć trochę scen które nic nie wnoszą gdy panowie sobie siedzą i się gapią przed siebie...bo gdyby na siebie to jeszcze bym zrozumiał :) generalnie wynudziłem się.

Tom

Wyjątkowy gniot. Dominują zupełnie zbyteczne dłużyzny, ale sporo też w nim niespójności. Całość stylizowana na artystyczne kino, którym nie jest. Wielka szkoda, bo Plan B wyjątkowo mi się podobał i liczyłem na to, że ten film choć kilka atutów tamtego będzie mieć. Nadzieje to były jednak płonne. Stracony czas. Film zdecydowanie dla osób cierpiących na bezsenność - trudno przy nim nie zasnąć.

Bardzo emocjonalny film :)

Subtelne, bardzo delikatne malowanie emocji, uczuć, z ogromnym wyczuciem, szacunkiem dla tego, co może odczuwać każdy człowiek, na swój zupełnie przecież odrębny sposób. To nie błyskotliwe kino akcji, bo nie o to tu chodzi. Bardzo dla mnie cenna chwila refleksji nad sobą, nad swoimi wyborami życiowymi, nad podejmowanymi decyzjami. Gorąco polecam tym, którzy lubią, chcą i mogą uczyć się czytać emocje ludzi.

Oba filmy tego reżysera polecam /ten i Pan B/

Wracam do nich co jakiś czas dla atmosfery, pogody, napięcia i przeżywam je za każdym razem równie intensywnie. Piękne, magiczne wręcz kino. Znakomite, subtelne aktorstwo oparte na mimice i mowie ciała. Nastrój spokoju a emocje porywające. Normalni chłopcy w najlepszym tego słowa znaczeniu. Za wyjątkiem "złych" skłonności oczywiście ! ;-) Polecam zdecydowanie.

Za delikatny

Nieumiejętność przezwyciężenia różnicy społecznej jest w tym romansie tematem głównym ale podanym w niezwykle delikatny sposób - tak delikatny, że spać się chce.

Ciekawy

Stopniowanie napięcia to jest to co lubię w filmie...
Ale tu jest to trochę przesadzone. Tylko gra aktorska i świetna muzyka bronią tego filmu.

Piękny,nastrojowy film o budzącej się wzajemnej fascynacji.To historia uczucia, które przyrównam do małej roślinki co stawała się potężnym drzewem. Wzrastając ku niebu, stawiała opór wichrom i dawała schronienie ptakom, osłaniała przed skwarem czy deszczem utrudzonego wędrowca. Poruszane wiatrem jej liski szepczą: Śmiało spoglądaj w górę, sięgaj myślą poza granice widzialnego świata i wznoś się wyżej...zawsze wyżej, idź po szczęście ! Ja polecam ten film 5/5