Mine vaganti. O miłości i makaronach /
Mine vaganti

Mine vaganti. O miłości i makaronach /
Mine vaganti

Mine vaganti. O miłości i makaronach

Ocena: 4.4 / 5 (57 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   zderzenie dwóch światów - konserwatywnego z postępowym
  •   świetna komedia, która porusza ważne tematy
  •   film Ferzana Özpeteka, kultowego twórcy kina LGBT

Opis

Tomasso mieszka w Rzymie razem ze swoim partnerem. Pewnego dnia powraca do rodzinnego domu, aby w końcu wyznać krewnym, że jest gejem. Konserwatywne poglądy bliskich i choroba ojca nie ułatwiają sytuacji, którą dodatkowo skomplikuje niespodziewana wizyta jego wesołych przyjaciół.

Mine vaganti. O miłości i makaronach to tragikomiczna historia młodego mężczyzny, który próbuje wyplątać się z pułapki rodzinnych oczekiwań. Chcąc żyć w zgodzie ze sobą rezygnuje z narzucanego mu przez bliskich wizerunku heteroseksualnego macho. W wyznającej tradycyjne wartości, wielopokoleniowej włoskiej familii będzie to jednak bardzo trudne. 

Film Ferzana Özpeteka, reżysera takich przebojów jak Saturno Contro, On, ona i on i Okna. Nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej, zdobywca dwóch nagród David di Donatello (przyznawanych przez Włoską Akademię Filmową).


Zdjęcia

Komentarze

Bardzo dobry film

Oglądałem go już kilkukrotnie i zawsze chętnie do niego wracam. Role przyjaciół Tomassa powalają mnie na kolana i wprawiają w naprawdę dobry nastrój. Fabuła interesująca, wiele ciekawych, życiowych wątków. Bardzo dobra włoska produkcja, naprawdę polecam. :)

Nuda

Po raz kolejny w tej kategorii film mnie rozczarowuje, akcja się ślimaczy, robi się zabawnie może przez 5 minut w ciągu całego filmu, generalnie strata czasu ...

Jak dla mnie bezapelacyjny nr 1

Opowieść wyjątkowa. Nie ma walki za miliony, gejowskich bojówek, powstania z flagami. Nieprzeciętnie dojrzałe kino, choć wyjątkowo przebiegle przebrane w codzienność. Nie Tommaso, nie Marco, nie ich przyjaciele. To historia babci jest uniwersalną, ponadczasową, niezwykle głęboką metaforą ludzkiej kruchości. Na ile to my kreujemy siebie, na ile jesteśmy wypadkową kultury, w której żyjemy? Najpierw "Dziewczyna z Toskanii", potem "Lecce, moje miasto" - to niezapomniane słowa mapy tych miejsc. I ta surrealistyczna weselno-pogrzebowa impreza. Prawdziwy majstersztyk. Niesamowicie inteligentna intryga.

jeden z moich ulubionych

Ilekroć wracam do tego filmu zawsze wzrusza mnie tak samo. Może dlatego, że porusza tak bliski mi temat: czy jesteś gotów zrezygnować z miłości, z bycia sobą, ze szczęścia po to by zadowolić innych? Zarówno historia Tommaso jak i jego babci dają dużo do myślenia... I mój ulubiony monolog/wyznanie:

"Czasami, na ulicy
W Rzymie zawsze idzie przede mną, bo chodzi szybciej
Więc ja się zatrzymuję
I zaczynam na niego patrzeć.
Jak się oddala
Jak znika w tłumie, sam...
Tak jakby mnie tam nie było.
Nie wiem dlaczego, ale to mnie porusza
Aż sobie przypomni, potem odwraca się do mnie i się uśmiecha
Przestaję na niego patrzeć, robię dwa szybkie kroki i dołączam do niego."

Film wart wielokrotnego zobaczenia.

Świetna reżyseria, wspaniała muzyka, wspaniałe ciała i wiele pięknych twarzy. Przed chwilą obejrzałem go ponownie gratis na VOD.