Po wschodniej stronie muru /
Westler

Kłopot z odtwarzaniem

Sprawdź połączenie z internetem i spróbuj ponownie.

Zobacz wskazówki i pomoc

Zainstaluj Adobe Flash

Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.

Kliknij aby pobrać

Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.

Po wschodniej stronie muru /
Westler

Ocena: 3.5 / 5 (44 głosy)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Piękna miłość mimo politycznych podziałów
  •   Pierwszy film Wielanda Specka, twórcy nagrody Teddy
  •   Romantyczny klasyk kina LGBT

Opis

Jest rok 1985, czyli jeszcze 4 lata do upadku muru berlińskiego. Felix z Zachodniego Berlina zakochuje się w Thomasie, który mieszka po wschodniej stronie muru. Przez pewien czas chłopcy utrzymują swoją relację dzięki temu, że Felix przyjeżdża na wschodnią stronę. Jednak godzina policyjna zmusza go za każdym razem do powrotu, zanim nastanie wieczór. Kiedy służby socjalistycznych Niemiec stają się podejrzliwe, Thomas postanawia, że ucieknie na Zachód.

„Po wschodniej stronie muru” to pierwszy pełnometrażowy film Wielanda Specka, legendy niemieckiej kultury LGBT. To Wieland razem z Manfredem Salzgeberem ustanowił nagrodę Teddy, którą nagradzane są queerowe filmy na Festiwalu w Berlinie od 1987 roku. Sam też przez 15 lat programował sekcję Panorama Berlinale i sprowadzał filmy LGBT z całego świata. „Po wschodniej stronie muru” to jego osobista historia. Początkowo film miał pomóc wyjechać na Zachód jego chłopakowi, który mieszkał we Wschodnim Berlinie. Udało mu się to zrobić zanim skończyły się zdjęcia i ostatecznie w filmie wystąpił inny aktor.

W rolach głównych piękni dwudziestoletni Sigurd Rachman, który później pojawił się w „Niebie nad Berlinem” Wima Wendersa, oraz Rainer Strecker, który do dzisiaj występuje w niemieckich serialach.
 

Zdjęcia

Komentarze

Z przyjemnością obejrzałem. Pamiętając znakomicie tamte czasy - po obu stronach muru i u nas, a żyjąc w Polsce zawsze zazdrościłem Niemcom tego obyczajowego luzu, który był i jest nadal widoczny. Chociaż oczywiście wtedy w RFN było luźniej. Jednak to, co trwało w Niemczech (tzw. kultura gejowska) już jakiś czas u nas pojawiło się na dobre dopiero po 1990 roku. Wcześniej tylko pikiety i urocze domówki czego nie da się porównać do obecnych e-randek. Wolałem tamte czasy... E-randki są - jak dla mnie - zdecydowanie zbyt anonimowe. Pozostałem analogowy - przynajmniej pod względem emocjonalnym i to się raczej nie zmieni ;)

Obejrzałem akurat świeżo po wycieczce do Berlina, gdzie odwiedziłem też Schwules Museum (Gejowskie Muzeum), w którym między innymi jest obecnie wystawa prasy gejowskiej (niepornograficznej) wydawanej w Polsce (!) pod koniec lat 80. i na początku 90. XX wieku (te biuletyny i periodyki są za szkłem, nie można ich przejrzeć) i w ogóle całkiem sporo polskich akcentów - byłem bardzo zaskoczony. Jeśli kogoś dotyka "ostalgia" powinien być usatysfakcjonowany wizytą tamże.