Sorry Angel /
Plaire, aimer et courir vite

Kłopot z odtwarzaniem

Sprawdź połączenie z internetem i spróbuj ponownie.

Zobacz wskazówki i pomoc

Zainstaluj Adobe Flash

Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.

Kliknij aby pobrać

Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.

Sorry Angel /
Plaire, aimer et courir vite

Ocena: 4.1 / 5 (269 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   nowy film Christophe'a Honoré
  •   miłość w czasach epidemii AIDS
  •   konkurs główny na festiwalu w Cannes

Bonus

Kłopot z odtwarzaniem

Sprawdź połączenie z internetem i spróbuj ponownie.

Zobacz wskazówki i pomoc

Zainstaluj Adobe Flash

Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.

Kliknij aby pobrać

Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.

Outfilm Talks #2 - Sorry Angel

Opis

„Życie zaskakuje bardziej niż filmy” – powiedział Arthur do Jacquesa, kiedy pierwszy raz przypadkiem spotkali się w kinie. Jacques jest znanym w Paryżu pisarzem, a Arthur to młody student, który dużo czyta. Spotkają się jeszcze wiele razy, a ich namiętność przeplatać się będzie z intelektualną i emocjonalną grą. Jednak choroba Jacquesa nie pozwala mu uwierzyć, że ma jeszcze szansę na prawdziwą miłość. Jest rok 1993.

Nowy film ikony kina LGBT, Christophe'a Honoré („Piosenki o miłości”, „Piękna”, „Ukochany”), nominowany do Złotej Palmy w Cannes, w Polsce premierowo prezentowany na festiwalu Nowe Horyzonty w sekcji Mistrzowie. Historia Jacquesa i Arthura to nostalgiczny powrót do Paryża sprzed 25 lat. „Sorry Angel” przedstawia ten czas jako urokliwy i romantyczny, ale wciąż borykający się z cieniem epidemii AIDS. Jak stwierdził reżyser - „To nie jest historia o miłości niemożliwej – to raczej historia o niemożliwym życiu.”

W roli głównej Pierre Deladonchamps, znany przede wszystkim z filmu Nieznajomy nad jeziorem.

Do wyboru wersja lektorem lub z napisami.

Zdjęcia

Komentarze

nudna dłużyzna, nie dotrwałem do końca, a rzadko mi się to zdarza. rozczarowanie miesiąca.

Brawo za lektora idzie ta droga lub ramkową z hbo go , lub róbcie napisy wielkości cinemana lub vod.pl

Co do filmu jest to najlepszy film tego reżysera dobre francuskie kino i o niebo lepszy od mężczyzny w kąpieli.

Film zaczął się dobrze, zapowiadał się ciekawie, był jak obrazek malowany kilkoma mocnymi, wyrazistymi pociągnięciami, w barwach przyciągających uwagę, było dużo ostrej czerwieni, nasyconej zieleni, niebieskiego. Z biegiem czasu na obrazek kapało coraz więcej kropelek z kubka z wodą do płukania pędzelków. Barwy traciły na wyrazistości, na sile, rozmywały się, rozpływały, odpływały w dal, znikały. Jakby ginęła myśl przewodnia, nie za bardzo było wiadomo co i jak dalej powiedzieć widzom, pojawiały się przypadkowe przebłyski, które jednak jeszcze bardziej czyniły obrazek wodnistym. Szkoda, bo film porusza bardzo głęboką tematykę, najczęściej skrywaną, jakby stanowiła tabu, o odchodzeniu i śmierci się nie mówi... Wszystko popłynęło, zginęło w oddali, niewyraźne i zamazane.

wyjątkowe kino. przede wszystkim dla tych, którzy szukają bardziej wzniosłych doznań, ale myślę, że każdy z nas może znależć tu coś bliskiego swojemu sercu. na pewno jeden z piękniejszych filmów, jakie ostatnio widziałem.

Film chyba dobry. "Chyba" bo trudno było mi się skoncentrować, film skłonił mnie do refleksji nad moim popierzonym życiem i moimi popieprzonymi relacjami z innymi ludźmi.

świetnie ujety komentarz do filmu 78 bartek
chyba film, który zmusza do refleksji, ale ...
ale nie powala...

Jeśli Christophe'a Honoré jest "ikoną kina LGBT, a ten film ma być tego przykładem, to wstyd się przyznawać do swojej orientacji. Już samo obejrzenie załączonego bonusa z rozmowy o filmie zniechęcało mnie do obejrzenia tego filmu, a jedynie wersja z lektorem skusiła mnie, by zaryzykować, choć już w trakcie filmu szybko żałowałem, że uległem tej pokusie i marnuję czas. Film koszmarnie nudny i musiałem obejrzeć go w 3 ratach i z odrazą, bo świat degeneracji, pozbawiony jakichkolwiek głębszych wartości jest mi zupełnie obcy i nigdy mnie nie pociągał, a wręcz odpychał. Ale rozumiem, że niektórych, zwłaszcza z tzw. "środowiska", może odpowiadać taki styl, bo zgodnie z powiedzeniem "ciągnie swój do swego". Pod koniec filmu natychmiast nasunęły mi się słowa piosenki "Jakie życie, taka śmierć!" I o ile bardzo współczuję niezawinionym ofiarom aids, którzy np. mimo dbania o bezpieczny seks, wierności jednemu, stałemu partnerowi itd. zostają przypadkowo zakażeni, to zupełnie nie ruszają mnie przypadki u tych, którzy przez swój hedonizm i głupotę sami proszą się o to. Ale cóż, środowisko LGBT chyba jest najbardziej oporną grupą społeczną na wyciąganie wniosków z historii, dramatów innych, a nawet własnych. A już skrajnym kretynizmem jest świadome szukanie do seksu zakażonych partnerów, by poczuć adrenalinę ryzyka (aż trudno uwierzyć, że są takie ogłoszenia na gejowskich portalach).

Jeden z lepszych filmów o AIDS, chociaż skomplikowany. Nie jest jasne dlaczego młody, przystojny chłopak chce seksu z kimś o kim wie, że ma HIV.

Przejmujące studium powolnego żegnania się z życiem i próbą pogodzenia się z utratą szansy na jutro. Na początku lat 90-tych zarażenie HIV to ciągle był wyrok śmierci. Wymusiło to zmiany w zachowaniu społeczności ale też skłoniło do przewartościowań. (oczywiście nie wszystkich, o czym świadczy jeden z komentarzy powyżej). Niemniej pewne rzeczy pozostały bez zmian - szukanie bliskości, uczucia, bezpieczeństwa. Nawet w przypadku głównego bohatera, choć koniec końców wybiera on inne rozwiązanie - być może egoistyczne ale nie nam oceniać. Ogląda się ten film z rozdartym sercem, bo jak powiedział Toma Hanks odbierając Oskara z "Phialdelphię" - zbyt wiele Aniołów odeszło już z tego świata. A wkrótce dołączy do nich Jacques. To dlatego odrzuca wszystkie ostatnie szanse na miłość i bliskość aby zaoszczędzić sobie i innym cierpienia. To moja opinia. Nie wiem co bym zrobił na jego miejscu ale na pewno decyzja ta wymagała wielkiej odwagi. Bo tak czy tak jego otoczenie będzie cierpieć. Jedni mniej inni bardziej. Znakomite kino ale nie dla wszystkich.