Miłość w czasach wojny domowej

Jeżeli warto, to dla kilku scen i bohatera o wciągającej urodzie, może dla zimy w Montrealu? Ale ja chciałem obejrzeć film a nie naćpać się. Brakuje fabuły i zakończenia. Jak ktoś mi powie, że to w filmie jest "otwarte" i "artystyczne", wyśmieję. W połowie cały obiecujący zamysł zamienia się w monotonne ćpanie i tak już zostaje do końca. O tym, że uzależnienie polega na koncentracji życia wokół zażywania i niszczy wszystkie więzi mogę dowiedzieć się z podręczników. Nie potrzeba mi do tego kanadyjskiego kina.

Płynące wieżowce

Może zbyt wiele sobie obiecywałem. Rzeczywiście pierwszy polski bezpośrednio i cały o miłości i pożądaniu chłopaka do chłopaka. Ok. Ale we mnie ten film nie drga, prawie nic nie zostawił! O dźwięku i szczękościskach już było w komentach. A dlaczego, jeżeli on jest polski, to ja tam nie widziałem Polski? "Biedne" mieszkanie Kuby w bloku (?) wygląda jak studio lub apartament! Ciulska maniera polskiego filmowca, który musi upiększyć rzeczywistość. Zakochanie się chłopaków - wdzięczny wątek.

Prawda

Film spoko, wciąga. Niechęć do twarzy starszego z kochanków też jakoś udało się zdławić. Ale nienawidzę idiotycznej maniery dorabiania pseudotajemniczych zakończeń. Kompletna katastrofa całkiem zgrabnego scenariusza objawiła się tym, że nie umiejąc logicznie zakończyć opowieści scenarzysta na siłę zaczyna gmatwać, sugerować głębię i otwartą kompozycję tam, gdzie potrzeba wyłącznie kropki. To jest durne i niemal dyskwalifikuje całość, bo nie po to 1,5 godz. siedzę przed ekranem, żeby mnie na końcu robiono w balona.

W ciemno

Świetny. Choć w oglądzie sprawy palestyńskiej trochę przeszkadza mi nadmiernie izraelska perspektywa, ale w końcu to izraelski film. Nie jest np. prawdopodobne, by w Ramallah brat zastrzelił brata z tego powodu, że jest gejem. Wyrzucenie syna przez matkę z domu po krótkiej rozmowie - równie mało możliwe. Niemniej gęstość całej pułapki z arabską homofobią i cyniczną izraelską SB robi wrażenie. Niemal szok, ile jeszcze jest takich miejsc na świecie, gdzie jedyną szansą na miłość i godność jest ucieczka w nieznane do Europy lub USA.

Mixed Kebab

Ciekawy film i niegłupi. Stosunki klanowe jak klatka, z której nie ma dobrej ucieczki. Pięknie pokazano, jak "tureckość" więzi samego Brama, który może intelektualnie przyznawać sobie wolność, ale nie potrafi poczuć się wolny.

Pięć tańców

Tańczą chłopcy nadzwyczajnie, ale poza tym tańcem w filmie nic więcej mnie nie zachwyciło. Akcja, dramaturgia, napięcia - żadne.

Solo

Można tu widzieć zaawansowaną etiudę aktorską pt. odgrywamy skrajne role. Ale film ma swoją głębię. Np. taki klucz: miłość gejów jako walka dwóch egoizmów, żerowisko. Odrobina altruizmu, uczciwości i już jesteś ofiarą. Ten, kto przetrwa musi być nieludzkim draniem, ale bierze wszystko.
Poza tym przepięknie pokazane pragnienie bliskości i zaufania na oceanie obcych sobie i samotnych ludzi. "Ucieknijmy tam, gdzie nikt nas nie zna". No, bo tylko tam da się uwierzyć, że my się kochamy. Niestety, za dobrze się znamy, żeby uwierzyć w tę miłość. Smutne, ale bardzo ciekawe.

Siła przyciągania

Rzeczywiście ma wiele z Brokeback Mountain, chociaż mniej romantycznie narysowane. Za to może ciut prawdziwiej, więc i beznadziejniej. Rola partnerki wymyślona tak, że można się zdziwić, po co facet przeżywa jakiekolwiek rozterki. Nie odczułem, że ta kobieta go kocha. Natomiast miłość facetów - jak dla mnie - zbyt germańska. Szkoda, ale koturnowo, monumentalnie, z nieodzownym seksem-gwałtem na sucho i na stojaka w deszczu. Nie, tak się to nie odbywa. Tak mogą się pieprzyć i kochać gladiatorzy for Jupiters cock w serialu o Spartakusie, nie w życiu.